ŚWIATŁO NA KARTKI

Piotr Grobliński

Autorem wpisu jest

Poeta, dziennikarz, publicysta kulturalny. Urodzony w 1966 roku w Łodzi. Jako poeta i recenzent debiutował w 1986 roku w „Odgłosach”. Opublikował pięć tomików poetyckich: Błękitne lustro aksjologii (1990), Filozoficzne aspekty tramwaju (1995), Zgodnie z regułą splotów (1997), Festiwale otwartych balkonów (2005), Inne sprawy dla reportera (2012). Pracuje w Łódzkim Domu Kultury jako redaktor wydawnictwa Kwadratura. Publikuje felietony, recenzje i reportaże. Jego zawodową specjalnością jest prowadzanie spotkań z ludźmi kultury.

Komentarzy: 2

  1. Autorem wpisu jest marain says:

    No nie wiem czy Indie to dobry przykład dla Polski… aczkolwiek z większością tekstu się zgadzam a szczególnie z głównym przesyłem że świateł jest za dużo. A co do komuny to hmm…. wtedy robiło się przejścia dla pieszych NAD ulicami dzięki czemu ANI pieszy ANI kierowca nie musieli na siebie czekać. Obecnie? Obok stawia się światła (patrz Sukcesja). Myślę że przy obecnej technologii to wielu świateł nie trzeba by było robić, wystarczyłoby przejście podziemne lub nad ulicą, ale tutaj firma Krzak nie miała by takiego zysku i większe ryzyko że coś pójdzie nie tak….

  2. Autorem wpisu jest Adam says:

    „Miasto czerwonych świateł – rozpusta drogowców. Ich wielkie marzenie: samochody, piesi, rowerzyści – wszyscy mają czerwone, stoją i gapią się na siebie przez tydzień zrównoważonego transportu.”
    Śpieszę poinformować, że to marzenie już sobie spełnili. Na wielu skrzyżowaniach faza „czerwone dla wszystkich” istnieje od dawna. Zapraszam np. na róg Nawrot i Sienkiewicza. Tylko czas trwania tej „czerwonej zmiany” stopniowo się wydłuża. Tak, jak stopniowo podgrzewa się wodę w garnku, by ugotować w nim żabę.
    Jedno tylko naszym DROGIM bZDiTowcom nie przyszło do głów: że tę żabę przyjdzie im kiedyś zjeść. I pomału przychodzi na to czas…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *