CHODZI O TO

Piotr Grobliński

Autorem wpisu jest

Poeta, dziennikarz, publicysta kulturalny. Urodzony w 1966 roku w Łodzi. Jako poeta i recenzent debiutował w 1986 roku w „Odgłosach”. Opublikował pięć tomików poetyckich: Błękitne lustro aksjologii (1990), Filozoficzne aspekty tramwaju (1995), Zgodnie z regułą splotów (1997), Festiwale otwartych balkonów (2005), Inne sprawy dla reportera (2012). Pracuje w Łódzkim Domu Kultury jako redaktor wydawnictwa Kwadratura. Publikuje felietony, recenzje i reportaże. Jego zawodową specjalnością jest prowadzanie spotkań z ludźmi kultury.

Komentarze

  1. Autorem wpisu jest kcin says:

    Dlaczego ludzie jeżdżą, a nie chodzą? Bo tak jest szybciej. Jak ktoś ma do przebycia kilometr czy dwa, to różnica w czasie nie będzie zbyt widoczna, ale przy 5 kilometrach i więcej, czas ma znaczenie. Żyjemy w erze gdzie każdy jest zabiegany. Rano do pracy na 8, tam 8 godzin spędzamy, później trzeba zrobić jakieś zakupy, ugotować obiad, trochę odpocząć, w międzyczasie okazuje się, że trzeba zrobić 1000 innych rzeczy, więc kiedy chodzić? Sam bardzo lubię chodzić, ale zazwyczaj nie ma na to czasu. Dojechanie ode mnie z domu, do centrum miasta samochodem to czas 15-20 minut, komunikacją miejską około pół godziny, a na pieszo 2-3 godziny, jak człowiek nie ma czasu to jest to znacząca różnica. Trzeba też mieć gdzie chodzić, iść na spacer po osiedlu to niezbyt wielka atrakcja. Tak jak wspomniałem lubię chodzić i weekendy często gdzieś jadę, żeby się przejść i wrócić samochodem do domu. Niby hipokryzja, bo przecież nie muszę jechać samochodem, tylko od razu mogę iść, ale nie wiem ile czasu będzie mi się chciało chodzić, może godzinę a może 3, a co jak w połowie drogi do celu zapragnę natychmiastowego powrotu do domu? Ledwo co zdążę wyjść z osiedla, nie zobaczę jeszcze nic atrakcyjnego, a już nie będzie mi się chciało iść dalej. Dlatego wolę dojechać w jakieś miejsce, gdzie spacer sprawia trochę przyjemności i dopiero tam pochodzić. Dzisiaj np. byłem w centrum miasta, pochodziłem około godzinę, bo pogoda na więcej nie zachęcała i wróciłem do domu. Nawet nie wchodziłem do żadnego sklepu, tylko popodziwiałem architekturę. Po powrocie do domu poszedłem na spacer z psem, mimo, że ogród mam wielki, a pies jest mały i na spacery nie trzeba z nim chodzić. Nieraz jak pojadę komunikacją miejską do centrum i mam później więcej czasu, to do domu wracam na pieszo, 5-10 kilometrów, w zależności w którym miejscu byłem, nie stanowi problemu. Kilka razy w roku jeżdżę do Charkowa i tam zazwyczaj mam sporo czasu dla siebie. Jak jestem umówiony w centrum np. o 15, to wychodzę z hotelu o 13 i spokojnie sobie idę na spotkanie, a po spotkaniu wracam również pieszo do hotelu, mimo że metro kosztuje tam nawet nie 50 groszy. Lubię wtedy zejść z głównej drogi, pooglądać miasto, czy przejść się po jednym z parków, których mijam kilka. Lubię minąć hotel i pójść przed siebie, tam gdzie akurat mi się spodoba, ale na coś takiego trzeba mieć czas. Bez czasu to nie jest chodzenie, tylko nieustanny stres i zero przyjemności

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *