BEZPIECZEŃSTWO CZYHA

Marcin Andrzejewski

Autorem wpisu jest

Architekt (na marginesie architektury), fotograf i wielbiciel okolic fotografii, bloger (www.fotodinoza.blogspot.com). Kolekcjoner nieruchomych zabytków motoryzacji. Od urodzenia zgłębia miasto wojewódzkie Łódź. Autor obecnie tworzonego, internetowego przewodnika po okolicach stacji Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Pełny półprofesjonalista.

Komentarzy: 3

  1. Autorem wpisu jest Trzęsowski says:

    Ten sposób zarobkowania fotograficzno-jurystycznego rozszerzył się o gry komputerowe. Mam w domu kilka komputerów i miałem kilku dorastających synów z kilkoma towarzyskimi kolegami. Spotykali się u nas na sesje gier komputerowych – głownie tzw. „shoot and run”. W miarę rozwoju techniki, grali też internetowo z jakimiś innymi chłopakami. A ja dostałem list polecony od Inkasso-Buero czyli prywatengo komornika, oczywiście adwowata, doktora prawa. Ten Inkasiarz twierdził, że na jeden z mych komputerów został ściągnięty, zrzucony, downloaded – programik komputerowy o jeżdżeniu ciężarówkami po Europie (nawet nie gra „shoot and run” która może być niepedagogiczna). Ten zrzut naruszył prawa autorskie autorów programiku – firmy XYZ. To przestępstwo i firma ta domaga się odszkodowania w wysokości kilku tysięcy euro. Adwokat z „Inkasso-Buero” ją repreztentuje. Moje chłopaki nic nie wiedziały o tym zrzucie, ja też nie. Więc zignorowałem pismo z Inkasso. Przeszedł następny list polecony. Adwokat, z dobrego serca pisał, że rozumie iż mogę mieć trudności finansowe ale jeśli natychmiast wykażę gotowość zapłacenia to kosztować mnie to będzie tylko 1000 euro. Zignorowałem i poguglowałem w internecie. Roiło się od takich przypadków. Niektórzy złapani na tym „produktowym piractwie” odwołali się do sądów. Większość sądów postawiła kwestię – jak udowodnić , że to konkretny człowiek, a szczególnie dziecko, ściągnął coś nielegalnie z internetu? Inne sądy , pod naciskiem chciwych Inkassentów orzekły, że winnym przestępstwa jest człowiek , na którego zarejstrowany jest dostęp do internetu. I on ma uważać , żeby jakieś dzieci niczego nie ściągały. Przyszedł trzeci list polecony z Inkassa. Adwokat proponował rozłożenie kary na raty, po 200 euro każda. Odpisałem, że mogę płacić po 160 euro. Adwokat powiedział, że spyta, czy firma XYZ się zgodzi. Się zgodziła. Zapłaciłem 160 euro. Zaguglowałem ponownie. Firma XYZ wcale nie wyprodukowała programiku o ciężarówkach, ona tylko była dystrybutorem ( „Vertrieb”) tego programiku zrobionego może przez jakichś Hindusów. Ale kupiła nań licencję. Sam programik był też legalnie sprzedawany w supermerkatach za 24 euro. Czyli sądowa wartość sporu – jak to formułują adwokaci – była bardzo niska w porównaniu z żądaną wielotysięczną karą. Więcej już nie zapłaciłem i nie gudglowałem. Możliwe, że firma XYZ splajtowała, albo jej się licencja skończyła. Możliwe, że Inkasso-Buero nie miało takich sukcesów sądowych jakie sobie wymarzyło. A reputacja tych Inkassentów została bardzo zaszargana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *