MOSTY ŁÓDŹ? RACZEJ BARYKADY!

Marcin Andrzejewski

Autorem wpisu jest

Architekt (na marginesie architektury), fotograf i wielbiciel okolic fotografii, bloger (www.fotodinoza.blogspot.com). Kolekcjoner nieruchomych zabytków motoryzacji. Od urodzenia zgłębia miasto wojewódzkie Łódź. Autor obecnie tworzonego, internetowego przewodnika po okolicach stacji Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Pełny półprofesjonalista.

Komentarzy: 10

  1. Autorem wpisu jest Trzęsowski says:

    Dodatek do „postu” pana Hergota. Kasprzak miał pecha – walczył o wolność słowa broniąc z bronią w ręku tajnej drukarni. A w tym czasie jego towarzysz z SDKPiL – Julian Marchlewski, z protekcji hochsztaplera żydowskiego Parweniusza, spokojnie drukował słowa socjalistyczne w gazetce wydawanej w Dreźnie. Do broni sięgnął parę lat później z pomocą Armii Czerwonej. Ale obaj mają swe ulice i place w wolnej Polsce.

  2. Autorem wpisu jest Trzęsowski says:

    Aby podsumować dyskusję proponuję przejąć modę amerykańską – południkowo przebiegające ulice oznaczyć tylko numerami a równoleżnikowe nazwać alejami tak jak w Nowym Jorku i reszcie USA. To bardzo ułatwiało orientację w czasach kiedy nikt nie posiadał urządzeń nawigacyjnych w samochodach i komórkowcach.

  3. Autorem wpisu jest Szczepan Kolaczek says:

    Rozwaliło mnie całkowicie „mieszkanie na Dibule” – wiele już słyszałem, ale tego jeszcze nie.

    Plac Zwycięstwa przypomina mi krakowski Plac Wolności, który też został przemianowany na Plac Inwalidów, bo „wiadomo, o jaką wolność chodziło”. Ale na tym placu stał akurat pomnik Armii Czerwonej, a wychodziła z niego ulica 18 Stycznia (dziś Królewska), dlatego jakieś dorozumiane uzasadnienie zmiany może było. Zwycięstwo faktycznie może być czyjekolwiek (podobnie jak Wolność może mieć różne formy). Dlatego wolę nazwy bardziej jednoznaczne (np. od nazwisk – przynajmniej wiadomo, kiedy je zmieniać, a kiedy nie), albo całkowicie neutralne (Słoneczna, Malwowa, Szeroka, itp. – bo ich nigdy nie trzeba zmieniać).

    Co do nazw mylących, przypomina mi się opis wypadku drogowego w Mińsku, który miał miejsce na skrzyżowaniu ulicy Lenina z prospektem Lenina, pod samym pomnikiem Lenina.

    Bardzo natomiast podoba mi się stwierdzenie o ryzykowności każdej decyzji. To jest oczywista oczywistość dla każdego dorosłego człowieka, ale w dzisiejszych czasach owa oczywistość się rozmywa. Usiłuje się nam wmówić, że każde ryzyko jest złem i eliminować je za wszelką cenę, co po przekroczeniu pewnej granicy staje się wylewaniem dziecka z kąpielą. Cieszę się więc, że ktoś o tym przypomina – oby jak najczęściej!!

  4. Autorem wpisu jest Hurgot Sztancy says:

    jakiś czas temu idąc jedną z głównych ulic stolicy odnalazłem tablicę pamiątkową takiej oto treści: „Marcin Kasprzak – Nieugięty Bojownik O Polskę Socjalistyczną (…)” i tak to sobie stoi i nikomu nie przeszkadza

      1. Autorem wpisu jest Fabrykant says:

        Takie przemyślenia:
        1. On zdaje się nie był taki najstraszniejszy. Byli gorsi.
        2. Czy wobec tego powinienem wyrzucić radiomagnetofon Kasprzak? Leży gdzieś w piwnicy.
        3. Według mnie nie ma takiego zestawu postaci, która zadowalałaby wszystkich i występowała w ilości zdolnej pokryć ilość ulic milionowego miasta. Zawsze będą jakieś kontrowersje.
        4. W Rzymie na kortach Foro Italico stoi do dziś gigantyczny modernistyczny (z lat 30-tych) obelisk z napisem „Mussolini Dux”. Jest imponujący. Zburzyć?

        1. Autorem wpisu jest Hurgot Sztancy says:

          1. jasne, najgorszy nie był, ale osiągnięcia dwuznaczne

          2. magnetofonu nie wyrzucamy, ale też nie robimy z niego pomnika

          3. dlatego jestem zwolennikiem nazw obojętnych – choćby nazw zwierzaków, czy kwiatków

          4. ja tam bym zburzył ;) ew. przeniósł do muzeum i dodał tablicę z objaśnieniami

  5. Autorem wpisu jest Trzęsowski says:

    Ze zmianami nazw ulic , a nawet placów borykają się nie tylko łodzianie. Jako emigrant mogę ujawnić co się robi, lub nie , w Niemczech. Karola Marksa kochają głównie Chińczycy i przyjeżdżają dosyć masowo do Trewiry gdzie jest jego dom muzeum. Ale ma też ulicę w monachijskiej dzielnicy Perlach. Zabrali mu za to całe miasto, przez Polaków wcale nie pomyłkowo nazywane Kamienicą a przez komunistów – Karl-Marx-Stadt. Bo NRD-owcy ,po historycznym „Przekręcie”- („Wende”) -woleli jednak kamienicę, jakaś taka swojska chodź serbska czy wręcz sorbska. Czyli Chemnitz. Tak jak ślązacy nie przepadali za Stalinogrodem. Mimo różnych awersji jest w byłej NRD wiele post-komunistycznych ulic . Nawet pod wezwaniem Juliana Marchlewskiego znanego łodzianom i białostoczczykom, gdzie ówże Julian (a może wogóle on wcześniej nie nazywał się Marchlewski tylko jakiś inny Liebling) próbował założyć w 1920 roku Polską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Najlepiej przy zmianach nazw konsultować się z (jako emigrant nie
    wiem czy tak to się nazywa) ulicznicą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *