Ewa Różycka

Autor: Ewa Różycka


Zobacz artykuły tego autora

KOBIETA ZE WSI

9 grudnia 2019
Dwa lata temu zaznajomiłam się z kobietą, której imienia nie znam do dziś. Spotykamy się raz na kilka dni, przypadkowo, w przesmyku między dwiema kamienicami. Wracam tamtędy ze sklepu. Albo idę do sklepu. Albo do biblioteki. Albo na pocztę. Albo…

KOMU SZUMI SITOWIE

11 listopada 2019
Bohater tej opowieści, Władek, urodził się tuż po zakończeniu wielkiej światowej wojny, którą po latach nazwano pierwszą. Kiedy był malcem, rodzice przeprowadzili się z wioski do sporego miasta. Natychmiast dopadł ich Wielki Kryzys i stracili wszystko, co mieli: małżeńską miłość,…

MATYLDA I RAFAŁ

28 października 2019
Piękny letni wieczór. Park. W parku ławka. Na ławce siedział Rafał. Było za późno, by znaleźć w torebce przeciwsłoneczne okulary. Mogła jedynie odwrócić wzrok, ale rozżalona ciekawość wzięła górę nad wstydem. Zwolniła, by móc się przyjrzeć młodziutkiej kobiecie, która lewą…

PROCHOWIEC, SWETER, SZPILKI, BALERINY…

16 października 2019
Mateusz był tak stary, że nie pamiętał już nawet daty swojego urodzenia, a twarz matki myliła mu się z twarzami kochanek. – Czego najbardziej żałujesz, synu? – zapytał go ksiądz, który odwiedził chorego z ostatnim namaszczeniem. Wonne oleje zalały łóżko,…

DELIKATNE, ZASMUCONE, DRAPIEŻNE

9 października 2019
Któregoś popołudnia w domu panowała taka cisza, że słychać było tylko tykanie budzika. Matka i syn siedzieli przy kuchennym stole i próbowali rozwiązać zadanie z matematyki. Nie bardzo im to szło. – Mamo! – powiedział Tomek. – Co tam, synku?…

JAK ANTONI PRZESTAŁ PIĆ

5 października 2019
Żona Antoniego poszła za radą sąsiadki i którejś nocy, gdy pijany walił do drzwi, nie wpuściła go do domu. Z frasunku, że chory zamarznie, do rana stała w oknie, wpatrując się w ławkę, na której przysiadł. Oświetlała go podwórkowa latarenka…

W DOMU MUSI BYĆ CIEPŁO

23 września 2019
Siostra mojej babci miała na imię Andzia i całe życie mieszkała w chałupce, którą zbudował dla niej narzeczony krótko przed ich ślubem. Był to rok 1924. Domek miał dwa piece. Jeden chlebowy – w izbie, a drugi, wielkości kufra Alladyna,…